Card image cap

Czuje się dobrze w Poznaniu i nie widział potrzeby zmiany otoczenia

Kategorie: Aktualności

Za Mateuszem drugi sezon w gronie seniorów i tak naprawdę odbudowa swojego nazwiska po straconym sezonie w Częstochowie. Zmiana otoczenia na to drugoligowe okazała się być strzałem w dziesiątkę i gdyby nie mała „zadyszka” w maju i czerwcu, ten sezon byłby naprawdę świetny dla „Borówy„.

Wychowanek częstochowskiego Włókniarza w sparingach spisywał się w kratkę. Potrafił wygrywać m.in. z Wiktorem Kułakowem, Siergiejem Łogaczowem czy Andriejem Kudriaszowem i Pawłem Przedpełskim, jak i przegrywać ze znacznie słabszymi zawodnikami od siebie. Zawodnik przyznaje jednak, że spodziewał się takiego „wahania” w wynikach. – Zdawałem sobie sprawę, że może być raz gorzej, a raz lepiej. Wiadomo, początek sezonu to czas na testowanie sprzętu, a co za tym idzie, pomyłki mogły się zgadzać. Nie wszystko „zatrybiło” od razu, ale gdy trzeba było, sprzęt już jechał należycie – mówi Mateusz, a potwierdzeniem tych słów może być fakt, że, gdy przyszły mecze ligowe, nie schodził z poziomu dwucyfrowego. W czternastu spotkaniach, minimum dwie cyfry przy swoim nazwisku zapisywał 8-krotnie.

„Wpadka” Mateuszowi zdarzyła się w maju i czerwcu, gdzie poza meczem przeciwko Stal-Met Kolejarzowi Opole, notował mizerne wyniki – 3 punkty w Lublinie i Gnieźnie, 4 „oczka” w Opolu i 3 punkty w ćwierćfinale IMP w Poznaniu. W okresie wakacyjnym było jednak przebudzenie i gdyby nie defekt w meczu przeciwko Motorowi Lublin w Poznaniu, w sześciu meczach byłby komplet dwucyfrówek, a tak raz wpadło 8+1. Ostatecznie „Borówa” dla poznańskiego klubu wykręcił 125 punktów i 6 bonusów, co w 73 biegach dało mu średnią biegopunktową 1,795 i 22 miejsce w ligowych statystykach. Choć kibice oczekiwali ciut więcej, zarząd zdaje sobie sprawę z potencjału drzemiącego w Borowiczu i postanowił przedłużyć umowę ze swoim krajowym liderem.

Sezon ogólnie oceniam na takie 4 z minusem. Te pierwsze mecze ligowe były udane, później znów wpadliśmy w jakiś dołek, szukaliśmy w sprzęcie, ale problem też mógł leżeć we mnie, że nie jechałem, bo za dużo było kombinowania. Ostatecznie z Jordanem udało się odnaleźć przyczynę i znów zaczęły się dobre wyniki. Więc ogólnie ten środek sezonu mi gdzieś „uciekł”. Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra, zarówno mam tutaj na myśli kontakt z zawodnikami, trenerem Bajerskim jak i zarządem. Nie czułem potrzeby zmiany otoczenia.

W sezonie 2017 Mateusz nie wystartował w żadnej innej imprezie, niż te, w których musiał , a mowa tutaj o czterech sparingach, czternastu spotkaniach ligowych i ćwierćfinale Indywidualnych Mistrzostw Polski. Czym to było spowodowane i czy w przyszłym roku jego kalendarz startów będzie bardziej napięty? – Nie pojawiały się jakieś ciekawe oferty, poza tym też starałem się skupiać na jeździe w barwach PSŻ-u Poznań, bo przychodziłem tutaj po straconym roku w Częstochowie. Teraz też priorytetem będzie PSŻ, ale jeśli uda się złapać jakiś angaż za granicą czy ciekawy, towarzyski turniej to z chęcią pojadę. Prawda jest taka, że jak będę się czuł pewnie na motocyklu i przyjdą wyniki to i promotorzy sami się zaczną odzywać.

Comments

comments

">
Aktualności

Bez punktów w Rzeszowie

Nie udało się zdobyć choćby punktu Mateuszowi w niedzielnym meczu ligowym w Rzeszowie. Wychowanek Włókniarza Częstochowa reprezentujący obecnie barwy Iveston PSŻ-u Poznań na torze zaprezentował się dwukrotnie. Comments comments

">
Aktualności

Cztery punkty w starciu z Polonią. Mateusz solidnie poobijany

Zwycięstwem Iveston PSŻ Poznań zakończył się niedzielny mecz z Polonią Bydgoszcz w ramach 2. Ligi Żużlowej. Mateusz Borowicz rozpoczął udanie od trójki, lecz w trzecim swoim starcie zaliczył bardzo groźny i nieprzyjemny upadek. Choć żużlowiec tor opuścił na noszach i w karetce, nic wielkiego mu się nie stało. Skończyło się na strachu i siniakach. Comments comments

">
Aktualności

Nieudane starcie z rawickimi „Niedźwiadkami”

Drużyna Iveston PSŻ Poznań uległa w meczu 10. kolejki 2. Ligi Żużlowej na własnym torze w starciu ze Stainer Unią Kolejarzem Rawicz. Niestety, półtora miesięczna przerwa nie wpłynęła dobrze na postawę Mateusza, który był w stanie wygrać tylko jeden wyścig, trzy pozostałe kończąc na ostatniej pozycji. Comments comments